MOSiR, Lublin, 21.02.2011
W zasadzie nie wiedziałem o tym występie. Gdyby nie zaproszenie Bartka pewnie bym się nie dowiedział. I tak, po raz czwarty miałem przyjemność fotografować zespół i osobnika, przy którym Les Paul wygląda jak zabawka. Nie był to pełnowymiarowy koncert, całość trwała niewiele ponad godzinę.
Abstrahując od Wandy i Bandy – w osłupienie niemal wprawiła mnie reakcja znacznej części publiczności! Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele autentycznego entuzjazmu i swawolnie uzewnętrznianej radości może dać koncert osobom, które nie mają okazji oglądać często (a może nawet i wcale) scenicznych harców (występ odbył się w ramach spotkania, nazwijmy to, pro-ekologicznego). Szczególnie z przesterowanymi gitarami (przy okazji: ależ pięknie gada bartkowy gibol!). Pouczające doświadczenie ;)














































































