Choć nigdy nie miałem żadnej płyty Proletaryatu znam ich starą twórczość dość dobrze. Choć fanem nigdy nie byłem. Wybrałem się na koncert raczej z ciekawości niż wielkiej potrzeby.
I nie żałuję. Bardzo udany występ przywołujący miłe wspomnienia, nazwijmy to, szczenięcych lat. Publiczność rozgrzewali panowie z Coffins i przyznać trzeba – zrobili to zawodowo.





































































