Leash Eye jako jedynych nie dane mi było sfotografować podczas czerwcowego Sonisphere Festival. Po 4 miesiącach zjawili się w Graffiti. Dawno to było a i ostatni tydzień obfitował w inne koncerty więc opisu specjalnie przesadnego nie będzie. Wspomnę jedynie, że było miło. Dociera do mnie również pewna prawidłowość – w miarę upływu czasu na kartach przybywa zdjęć, nazwijmy je, około-muzycznych, luźno związanych z muzyką, bardziej z osobami muzyków. Tym razem znów było ich sporo. Choć nie tu ich miejsce ;)

















































































od tych wszystkich Panów …był jeden najbardziej interesujący:-)Fotografff!!!!!
„hmmm……”
Oka, nie można było oderwać…i nie chodzi mi tu o muzyków ;)