20
Gru-2011

Coma – Graffiti, Lublin, 09.12.2011

Zastanawiałem się czy w ogóle zamieścić tych kilkanaście zdjęć. To był najkrótszy występ Comy jaki miałem okazję oglądać. Nie dlatego, że sam w sobie był krótki. Nie wiem ile trwał, podobno długo. Ja wytrzymałem dwa utwory z okiem przy wizjerze. Ostatnio dość często narzekam na zachowanie sprzętu, tym razem jednak zniecierpliwienie wzięło górę. Choć zdarza mi się to bardzo rzadko – nie wytrzymałem i wyszedłem z klubu.

Nie mam nic przeciwko ręcznemu ustawianiu ostrości – tak przecież zaczynałem – pod warunkiem jednak, że matówka jest do tego przystosowana. Niestety w używanym przeze mnie korpusie jest to dość kłopotliwe w warunkach, jakie panowały w Graffiti 9 grudnia.

Zapędy sprzętowo-destrukcyjne nigdy nie były tak silne jak wówczas. Upiekło się. Ale los zdaje się być przesądzony. To tylko kwestia czasu. Mam nadzieję nieodległego…

0

 likes / 0 Komentarze
Poleć ten post: