Feel, Cree – Graffiti, Lublin, 22.01.2012

Koncert niepodobny do innych – z kilku względów. Po pierwsze: rozpoczął się niemal punktualnie. A to regułą już nie jest. Początkowo dziwiło mnie zestawienie Cree i Feel. Choć widziałem dziwniejsze. Światło podczas występu Sebastiana Riedla z kolegami było mniej niż zadowalające. Feel już wzorcowo (może z nadmiarem niebieskości). I nie tylko oświetleniowo. Wykonawczo pełen profesjonalizm. Trafiły się także niespodzianki w postaci dżemowego klasyka (z udziałem Riedla) czy (dobrze pamiętam?) blurowego Song 2.

Wesoły wieczór.

Skomentuj