Behemoth, Blindead, Morowe, Deus Mortem
Obawiałem się powtórki ostatniego koncertu Behemotha w Graffiti. Fotografuję w klubie już ponad 4 lata i tamten pobił chyba rekord frekwencyjny (może Coma jedynie zbliżyła się po podobnej liczby widzów). Nie odmawiam nikomu prawa do przyciągania jak największej liczby fanów, ale gdy ilość miejsca nie jest adekwatna do obecnego tłumu, robi się mocno niekomfortowo. Pod względem samego poruszania się w klubie, nie wspominając o fotografowaniu.
Phoenix Rising Tour 2012 nie dorównał pod tym względem poprzedniej wizycie Nergala i spółki. Choć źle też nie było.
Rozpoczął Deus Mortem, choć ja zdążyłem tylko na ostatni, skąpany w czerwieni utwór. Nie zachwycił mnie występ Morowe, z Blindead znacznie lepiej. Jednakże obydwa sprawiały dość mocne kłopoty ze względu na światło. Pierwszy okrutnie niebieski, bez niemal żadnej zmiany. Drugi pełen wizualizacji, co zwykle wymusza oszczędne oświetlenie. Występ Behemotha za to pełen kolorów, ognia, dymu i konfetti. Świetna produkcja i dramaturgia.
A najmilsza część wieczoru to brak konieczności zmagania się z czysetą… Trochę forsowanie ale chrzest się odbył. Liczę na owocną współpracę!
[...] View more here. [...]
Genialne zdjęcia. Ich autor to mistrz.