07
Lis-2012

Dawno nie było słowa obok obrazków. Przede wszystkim dlatego, że większość galerii zamieszczam w środku nocy. I zwyczajnie nie chce mi się składać wyrazów. Zresztą koncertu nie da się opowiedzieć. Na koncercie trzeba być. Sobotni był z kilku przyczyn wyjątkowy. Przede wszystkim towarzysko. Co zresztą było wiadomo od początku, skoro towarzyszy zgrana ekipa starych znajomych. Przy okazji zobaczyłem Włodawę, po raz pierwszy w życiu. Odrzuciłem także deklarację rozstania się z fotografowaniem koncertów, która sześć dni wcześniej zrodziła się w czeluściach mojego umysłu. Przewidywalne? Pewnie tak. Choć kilka rzeczy uległo przewartościowaniu. Pominę szczegóły. Przy okazji dziękuję wszystkim, którzy wsparli miłym słowem. Skutecznie. Może rzeczywiście ktoś czasem zerknie na te obrazki.
Tych dziś będzie dużo. Vide powód pierwszy. Obok koncertu (który pod koniec stał się świetlnie potwornie jednostajny) kilka szotów z postoju na stacji paliw w Łęcznej (celem uzupełnienia elektrolitów), oraz z prób. Pomijam afterparty i postój na stacji podczas drugiej wizyty w mieście na Ł. Po paliwko… Te trafią bezpośredni do zainteresowanych.

Z Pawkinem prawdopodobnie zobaczymy się znów w piątek. A jako kolejny w kolejce do galerii trafił Hunter. Walka była zacięta!

0

 likes / 2 Komentarze
Poleć ten post: