ACK Chatka Żaka, Lublin, 08-09.10.2010

Pierwsza część pierwszej edycji ACK Electric Nights. Szlaki przeciera scena alternatywna.

Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o tym wydarzeniu to radzę szybko nadrobić zaległości! Dzięki Electrum Productions pod kierownictwem Marka Kułakowskiego i ACK Chatka Żaka udało się zorganizować imprezę, która (mam nadzieję) na stałe wpisze się w kalendarz lubelskiej jesieni. Festiwal, dzięki któremu młodzi artyści mogą stanąć na scenie obok doświadczonych rockowych tuzów. Edycja 2010 (pierwsza zarazem) podzielona została na dwie części – alternatywną i progresywną. Pierwsza odbyła się w miniony weekend. W dwa październikowe wieczory na scenie można było zobaczyć 14 koncertów. W piątek wystąpili Na Tak, Gafyn Davies, Londyn, Nell, Out Of Tune, Plug&Play i CKOD. W sobotni wieczór produkcją dźwięków zajęli się Popkultura, The Spouds, Crab Invasion, Microexpressions, Renton, Jacek Lachowicz i The Car Is On Fire. W rolę mistrza ceremonii wcielił się Piotr Stelmach.

Granie prezentowane przez gwiazdy AS nie należy do kręgu moich szczególnych zainteresowań. Przyznaję, że nie wszystkie koncerty oglądałem z uwagą i chyba żadnego nie widziałem w całości. Jednak dwa występy przyciągnęły mnie na dłużej. Drugiego dnia świetne sztuki zagrali  Microexpressions i Jacek Lachowicz. Reakcja publiczności podczas kilku innych mogła zaś skłonić mnie do przekonania, że o alternatywie nie mam pojęcia. Cóż, może to i prawda. Ze swojej strony z niecierpliwością czekam na listopadowy odłam progresywny. Line-up zapowiada się fantastycznie…

O jednej rzeczy jeszcze wspomnieć należy: fantastyczna organizacja pracy ekipy technicznej! Widziałem wiele zmian sprzętu na niejednym koncercie, ale takiego tempa nie obserwuje się często. Po jednym z sobotnich występów Piotr Stelmach chcąc zaprosić na przerwę zapytał przez mikrofon „To ile potrzebujecie? 15 minut?”. W odpowiedzi padło „4 do 5”. Szacunek! To prawie tyle co zmiana obiektywu przez niektórych :P

Sprawa kolejna – świetna atmosfera. Nie ukrywam, że pomocne w jej wytworzeniu były napoje chłodzące:) Ale nie może być inaczej, kiedy wokół sami znajomi…

Z mojej perspektywy jeden poważny minus – światło. Było już o tym w lutym przy okazji Integratora Muzyczno-Artystycznego. Chatka Żaka nie dysponuje najgorszym oświetleniem w jakim zdarzyło mi się fotografować, w gruncie rzeczy jest całkiem ok. Problem jednak tkwi w konstrukcji sali. Bardzo wysoki sufit i brak jakiegokolwiek światła z tyłu (choćby odbitego) powoduje powstanie dużego kontrastu między jednolicie czarnym tłem i resztą. O ile z boku coś się dzieje to przy kadrach przednich postacie zdają się być wklejone w obraz. Jeśli dodany do tego wszędobylską czerwień, to okazuje się, że sensowne zatrzymanie szybkiej akcji zbuntowanych gitarzystów (a takich nie brakowało (szybkich, nie zbuntowanych)) nie jest osiągalne przy preferowanych parametrach. Zobaczymy jak będzie w listopadzie. Albo się przełamię i podciągnę ISO powyżej 1600 (choć konieczność ustawienia tej wartości zawsze uważam za ostateczność) albo zagram jutro w toto-lotka  i kupię sobie De3esa. Druga opcja podoba mi się bardziej…

Na koniec mała dygresja. Podczas AS królowały jaguary, jazzmastery, telecastery, straty, jazzy i precisiony, słowem: Fender. Ciekawe jak będzie z progressorami? ;)

0

 likes / 3 Komentarze
Poleć ten post: