Kolejny też raz koncert niewiele odbiegający od innych. Kto był na klubowym występie Kuby Kawalca i spółki wie o czym mówię. Potwornie ciasno i duszno, co chwila parujące obiektywy. W takich chwilach żałuję, że w klubie nie ma fosy. Dlatego większość zdjęć robionych było z góry. Dlatego też jest ich tak mało. Bo na scenie tym razem wyjątkowo mało się działo. Ja zaś jakoś nie miałem klimatu do focenia.




















